Nie ma tego złego, czyli spodziewaj się niespodziewanego

No dobrze, stwierdzam, że morale mi skoczyły. Zjadłam tacos, popiłam piña coladą, zamoczyłam nogę w Morzu Karaibskim i jestem rzut beretem od Kuby. Kto by się w sumie spodziewał jeszcze 48 godzin temu 😀

Ucieczkę z Kolumbii musieliśmy zorganizować szybko, bo od niedzieli zamykają lotnisko, a już od piątku obowiązywał zakaz wychodzenia z domu. Na lotnisko wpuszczano tylko ludzi z biletami, a ogolnie cała Bogotá była rano wyludniona.

Mimo wszystko mamy wielkiego farta wycieczkowego, bo nie odwołali naszego lotu do Cancun, a co więcej udało nam się kupić bilety z Cancun do Warszawy na 24 marca chwilę po tym, jak zostały udostępnione. Co prawda kosztowały miliony monet i Polska się znowu nie popisała, jeśli chodzi o pomoc obywatelom, bo bilet był dwa razy droższy niż ten z Madrytu do Quito, no ale co zrobić. Wiadomo, wyjeżdżać żal, ale co robić w kompletnie zamkniętej Ameryce Południowej?

Mimo wszystko nie spodziewałam się, że będzie mi dane być w Meksyku. Co prawda na chwilę, tylko cztery dni, ale to miły akcent przed dwutygodniową kwarantanną 🙂 plaża, morze, słońce i 30 stopni. Tutaj wrócę na pewno <3

Playa del Carmen w dzień
i w nocy 🙂

Be the first to reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *