Chora na Polskę

O 17.45 wreszcie wsiedliśmy do samolotu z 45 min opóźnieniem. Nic nie lata, ale opóźnienie jest. No przecież.

Update #1, 18.00

Minęło 15 min od wejścia do samolotu, a ja już mam dosyć. Przede mną dziecko drze twarz, za mną laska gra w jakąś grę i napieprza mi w zagłówek. Wyjdę z siebie, bo z samolotu to za jakieś 50x nieskończoność. Kwarantanna się przyda na odchorowanie strat psychicznych. 

Update #2, 22.12

Lot do Varadero trwał godzinę, teraz stoimy na płycie lotniska i czekamy na zbawienie. Na Kubie wsiadło dużo więcej osób, niż w Cancun, podobno to jakaś zorganizowana wycieczka z Rainbow, i samolot jest pełny. No trudno, nie można się przesiąść, więc jest możliwe, że umrę z nudow. Eh eh Kuba, bylo blisko. Hasta pronto, bo wrócę 🙂

Update #3, 22.23

Zaraz umrę z nudów, bolą mnie ręce od gry w Pasjansa i ogólnie masakra, a tak na prawdę jeszcze nawet za dobrze nie wylecieliśmy. No i towarzystwo z tyłu, które jest w moim wieku, a gada głównie o wyrywaniu lasek z Instagrama i chlaniu do 4 rano. Mam litość, więc spuszczę na to zasłonę milczenia.

Update #4, 22.40

Zaraz startujemy, lot będzie trwal jeszcze 10 h. Na lotnisku bylismy o 13, można sobie policzyć, ile już trwa wycieczka, a to jeszcze to plus czenianie na autobus plus 3h autobus. Aaaas! Masakra. Lot ratunkowy, a chyba nas chcą wykończyć. 

Update #5 23.13 

Teraz wiem, że na pewno chcą nas wykończyć. Ja rozumiem, że wirus, że z tej okazji brak standardowego serwisu, ale za 550 euro dawać do jedzenia ochydną bułkę z ochydnym serem (w szkolnym sklepiku 25 lat temu robili lepsze i chociaż było w nich jakieś warzywo i masło) i butelkę wody niegazowanej, ale za to made in Poland, bo patriotycznie, na kolację to zwykły skandal. Ręce opadają, Polska jak zwykle na poziomie. LOT zapewnil sobie, że na pewno więcej nim nigdzie nie polecę. Aha i lądowanie o 13. Ma sak ra. Nigdy więcej polskich linii lotniczych.

Update #6, 1.54 

Obejrzałam Maleficient i Maleficient 2, fajne bajki, Śpiąca królewna: historia prawdziwa. Można iść spać, bo zostslo 7 h lotu.

Update #7, 7.22 

Zostało jeszcze półtorej godziny lotu, może jakoś przeżyję. Nawet się trochę wyspałam, ale siedzenia w tym badziewnym samolocie są mniejsze niż w Iberii i niewygodne. Taki Dreamliner, że aż żal się robi. I śniadanie. Ta sama ochydna kanapka z serem i wodą, bo ciepły napój po 10 h wycieczki to nie wiem, pewnie koronawirus by zeżarł żywcem obsługę, jakby zagotowali wodę. To samo kanapka, jakby miała w środku liść sałaty i plasterek pomidora, to pewnie byśmy wywołali kolejną pandemię. Drugiej kanapki nie zjadło sporo osób, więc to nie jest kwestia mojego bycia wybredną, to było po prostu żałosne. Lot ratunkowy, najpierw nas okradli na cenie lotów, a potem zaoszczędzili sobie na posiłkach i gorących napojach tłumacząc się epidemią. No tak, bo tych ochydnych kanapek i wody nie trzeba bylo rozdać i podać każdej osobie. Chore. C h o r e.

Update #8 18.20

Na autobus mielismy czekac 3 h na lotnisku. Czekamy już 5.5 bo nikt nie chce go puścić tylko z dwiema osobami, ale komunikaty lecące co 15 minut namiętnie podkreślają, żeby szybko opuszczać lotnisko i unikać większych skupisk ludzi. Ale są dowcipni… Do jedzenia drożdżówki i cola, zero możliwości wypicia ciepłego napoju czy zjedzenia ciepłego posiłku (ostatni taki zjedliśmy ponad dobę temu), bo wstawienie maszyny z kawą do miejsca, w którym nas zgromadzili, przerosło możliwości organizacyjne lotniska Chopina. Taaaakie dbanie o obywatela. Czy kogoś obchodzi, że nie piłam ciepłego napoju od ponad doby? Nie. A czy kogoś obchodzi, że przez to czekanie na autobus nie zdążymy nawet wejść do sklepu przed kwarantanną? Ha ha, też niebardzo…

Update #9 23:45

Na autobus ostatecznie czekaliśmy 6,5h, ale chociaż był za darmo no i kanapka lepsza niż w pseudo linii lotniczej LOT. Własnie dojechaliśmy do Kielc. Nawet nie chcę liczyć, ile już jesteśmy w podróży, 30h? Godzina w taksówce, 15 samolot, 6,5 na lotnisku, 3 w autobusie. Żyć nie umierać.

A chamstwo Polaków jest nie do opisania. I nie ma co tłumaczyć się tym, że epidemia i ludzie są zdenerwowani. Na całym świecie jest epidemia, ale takie chamstwo, opryskliwe odzywki jak pań na lotnisku, czy kierowcy autobusu, to tylko made in Poland. Spotkało mnie już tyle głębokiej miłości bliźniego w ojczyźnie, że już mi wystarczy, a minęło dopiero 10 h…

#PozdroZKielc

No właśnie, quo vadis, eh? 😀

A spać to poszliśmy po 5 po butelce whisky i wina. Kwarantanna czas start.

One thought on “Chora na Polskę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *