Kwarantanna: dzień 4

Jeszcze żyjemy xD Co prawda ledwo i trochę słabo, ale żyjemy. W sensie ja to w sumie spoko, mam dużo do roboty (jak na bycie bezrobotną i na kwarantannie…), ale moi współkwarantańczycy (yyy no :D) dostawali kota do momentu, aż nie zaczęli grać w Wormsy ;D

Pan policjant skontrolował nas już dwa razy, dzisiaj i wczoraj. Chyba wyglądamy z tego balkonu na godnych zaufania, bo był dwa razy o tej samej porze, więc dzisiaj wyczekiwaliśmy telefonu koło 11 i pan nas nie rozczarował. Podobno są i takie akcje, gdzie ludzi kontrolują trzy razy dziennie, zawsze to 3x wiecej rozrywki…

W każdym razie ja się staram organizować sobie czas, jak mogę. Rano transkrypcje, potem nasłonecznianie na balkonie, spacer po balkonie, przegląd prasy, 20 filmików o prawie przyciągania, trochę ćwiczeń z hiszpańskego, śniadanko, obiadek, kolacyjka jeszcze na bogato, zapasów coraz mniej, no radzimy sobie 😀

Ze sportu to poćwiczyłam. I nawet poszłam na spacer… po przedpokoju z ksiażką i to nie takie nic, bo zrobiłam 8 897 kroków w tą i z powrotem po chacie. Chyba z 3h latałam po wszystkich pomieszczeniach. Wczoraj było trochę gorzej, bo chyba tylko 5 000 kroków, ale i tak uważam, że nie jest źle jak na siedzenie w domu, no ale trzeba sobie radzić, c’nie?

A co do zdjęcia, to w sumie śmiesznie, bo taki mamy widok… I jeszcze ta kratka… Ha ha 😀 Idealnie wpisuje się w klimat.

O, właśnie się zaczął dzień nr 5. Damy radę 🙂

One thought on “Kwarantanna: dzień 4

  1. A ja nie mam kwarantanny i w życiu tyle kroków po chacie nie zrobiłam…Wczoraj 5 skłonów i wspięcia palce – pięty i to wszystko. Rozwala mnie praca zdalna do 10 godzin przed kompem!! Chcę do ludzia jakiegoś!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *