Kwarantanna: Dzień 10

Myślałam, że tyle czasu w domu sprawi, że serio oszaleję trzeciego dnia, a tu koniec kwarantanny już na horyzoncie, a ja jeszcze nic tak naprawdę nie zdążyłam zrobić z tego, co zaplanowałam (hiszpański leży i kwiczy, SQL nawet bardziej).

Policja dalej pilnuje nas słabo, ale że nie mamy wolnych 30 tysięcy, to jak przykładni obywatele siedzimy grzecznie i potulnie w domu i cykamy fotki w apce Kwarantanna, jak akurat nie zapomnimy, albo jak nie wysyłają nam SMS-ów o 8 rano, bo śpimy.

Ja dalej chodzę na spacery na balkon i po przedpokoju o dalej wyrabiam kroki, dziś mam 7 734 na liczniku. No i kończę koleją książkę, nie będę tak latać w tą i z powrotem bez sensu, więc chodzę i czytam. No i zrobiłam też tyle transkrypcji, że mam zapas na najbliższe półtora tygodnia.

Ale ale, ja nie o tym. Muszę się pochwalić, jak dobrze zorganizowaliśmy sobie czas w ostatnich dniach. Tak, jak pisałam chłopakom było na pocątku ciężko, chyba bardzije niż mi. Nuda się rozproszyła dnia 6, kiedy to przyszła do nas gra Magia i miecz. Grałąm w to sto lat temu z Mamą, nawet mam jeszcze jakąś starszą wersję w domu. Nie ma co, pecha miałam na początku strasznego, ale z czasem się udało. No i graliśmy chyba z 6 godzin przy pierwszej posiadówce.

Magia i miecz. Nie pomyślałam, że jeszcze kiedyś w to zagram 🙂

Po dwóch dniach zapragnęliśmy bardziej emocjonującej rozrywki, dlatego… graliśmy w pokera 😀 Tak, na pieniądze. Tak, nie umiałam 😀 I tak, wygrałam 😀 (całe 10 zł) A może taka była strategia? Ha, nigdy nie wiadomo c’nie?

Pełna profeska, o którą zadbał M.

Wszystko fajnie, tylko że w piątek paczką przyszedł komp M. i koniec z grami i zabawami. Trochę szkoda, ale chociaż już trochę opadł poziom desperacji w mieszkaniu. Teraz każdy ma swojego kompa i swoje zabawki. No, może nie do końca, ja mam teraz i cudze zabawki. Nigdy nie byłam jakąś fanką gier komputerowych, ale zgadnijcie, kto dzisiaj dwie godziny grał w Wiedźmina 3? 😀

No proste.

Kradzione z internetu, ajmsosory

Jakby nie patrzeć, kwarantanna pozwoliła mi robić rzeczy, jakich normalnie bym nie robiła. W RPG raczej nie miałabym z kim grać, podobnie w pokera. No i ten Wiedźmin. Ha ha, tyle nowych umiejętności przez jedną kwarantannę 😀 Nigdy nie ma tego złego…

Aha, obejrzeliśmy też La casa de papel 4 sezon, ale mi się nie podobało, jedynie akcja z Nairobi jako tako ekscytująca, ale poza tym to nuda, odgrzewany kotlet i już weźcie skończcie ten serial, por favor. Już Chicas del cable były bardziej emocjonujące w ostatnim sezonie.

A plan na nadchodzące dni? Przygotować się do rozmów o pracę po angielsku i hiszpańsku, na w razie co, bo szukam namiętnie pracy, żeby się czymś zająć do momentu, aż znowu zapakuję się w samolot. Może obecna sytuacja sprawi, że łatwiej będzie zamienić stacjonarną pracę w pracę zdalną w razie potrzeby? 🙂

No i ten hiszpański, z którym ostatecznie się już przecież lubię, bo jak się z nim nie lubić po tym Meksyku <3 Dominio C1 patrzy na mnie ze stołu jak wyrzut sumienia, ale przerobię ten podręcznik do maja, przerobię!

One thought on “Kwarantanna: Dzień 10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *