Miesiąc w domu, czyli jeszcze żyję, ale ledwo ;D

No dobra, niecały miesiąc, ale już odczuwam skutki. W ogóle jestem w Polsce łącznie licząc z przerwami od grudnia już 115 dni. Nie powiem, nie jestem tym faktem zachwycona i uważam, że to o 100 za dużo, ale teraz nie ma na co narzekać, bo w sumie pół świata jest w tej chwili nie tam, gdzie by chciało, także no już trudno, wybaczam Wszechświatowi 😉

Okej, niby stękam, ale ogólnie nie jest źle.

Na głowę mi nie pada, kasy za bardzo nie wydaję, czytam sobie Dolores Redondo w oryginale, w kolejce czeka (już od dobrych trzech lat) El laberinto de los espíritus, douczam się hiszpańskiego, coś tam plumkam po angielsku raz w tygodniu, namiętnie czytam o Prawie Przyciągania i medytuję co rano, już nie wspominając, że wstaję punktualnie o 8.30, nawet jak zasnę o 3, jem dużo mniej, bo mi się przytyło znacznie (nie, nie żarłam w kwarantannę, ginekolog chciał mnie wykończyć nie mówiąc o ubocznych skutkach wynalazku, który mi przepisał, a uratowała mnie pani endokrynolog, pukając się z przerażeniem w głowę na moje opowieści) i terroryzuję Mamę piciem zielonych koktajli, jedzeniem pieczonych warzyw, kiszonych buraków, chleba z ziaren bez mąki, siemienia lnianego, tapioki z manioka (lol, mega mnie bawią te nazwy xD), brownie z fasoli i innych wynalazków.

No i szukam pracy…

Moje ulubione zajęcie, no przecież. I oczywiście tym razem znowu, tak jak ostatnio, w 2014, sytuacja jest no wręcz perfekcyjna na szukanie pracy, czyż nie…? No niby ogłoszenia są, niby nie wszystko padło z okazji koronawirusa, ale jakoś nie widzę przesadzonego kontaktu ze strony rekruterów 😉 Chociaż ja i tak uważam, że z tymi moimi nieskończonymi pokładami (mimo wszystko) farta, to w końcu się uda 🙂

I niechcący trafiłam na motywacyjną piosenkę ;D

Oczywiście, że wolę tą jego piosenkę, w której todos los días sale sol, ale ta jest taka jakby bliższa mojemu umęczonemu sercu na tą chwilę:D

Sientes que esta vida
No te va a perdonar.
Sientes que es urgente
No dar un paso atrás.
Empiezas mil caminos,
No van a ningún lugar.
Pues amigo no hay camino,
Se hace camino al andar.

Seguir andando,
Tarareando esa canción.
Seguir andando,
Sonriendo al corazón.
Seguir andando,
No rumbo, no dirección.
Seguir andando,
Viento se vuelve a favor.

Así que sigo andando, esperando a que el viento se vuelva a favor 🙂

One thought on “Miesiąc w domu, czyli jeszcze żyję, ale ledwo ;D

  1. Nawet nie taki dołujący ten wpis, jak myślałam…bałam się wcześniej przeczytać….
    Wierny czytelnik 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *