Warszawa nie gryzie (jednak)

Ani w Porto, ani w Madrycie nie udało mi się jeszcze zgubić w metrze. Ale owszem, w Warszawie jakiś czas temu mi się udało. Udało mi się nawet ten wyczyn kilkakrotnie powtórzyć xD Do tego błądzenie w przejściach podziemnych w okolicach Dworca Centralnego nie pomagało mi zbudować jakichś głębokich uczuć w stosunku do stolicy. Mimo tego, i mimo faktu, że Warszawa nie była na mojej liście top miejsc do odwiedzenia w ciągu najbliższych 10 lat, właśnie z niej wróciłam. I co? I o dziwo (tak, ja jestem zdziwiona najbardziej) mi się podobało. Może to kwestia towarzystwa, może też w końcu zauważyłam, że to jednak taki narodowościowy, znajomy miks, a może po prostu dorosłam, żeby dać Warszawie szansę.

Byłam tam oczywiście głównie z okazji wizyty u babki, która, mam nadzieję, uratuje moje włosy, ale poza tym odwiedziłam M. i spędziłam super czas.

Bliskowschodnie jedzenie było przepyszne i przewielkie, słońce grzało równo, Zamek Królewski i Starówka piękne jak zawsze, lody słony karmel dalej rządzą, a spacer bulwarami i drinki na barce przesmaczne. Jedynie nie zdążyłyśmy połazić po Łazienkach, ale to może następnym razem 🙂 Jednak wiadomo, nic tak mnie nie cieszyło jak pizza bez glutenu na cienkim cieście om om om <3 Dieta zrobiła adiós na dwa dni, ale to nic, i tak schudłam i spadły mi obwody, także święto lasu, dzień dziecka, a poza tym zaraz mam urodziny, więc powodów i argumentów ZA było sporo.

Pychota <3

Do tego, dzięki cierpliwości M. i mimo długiej kolejki, odwiedziłam Muzeum Powstania Warszawskiego, które jest naprawdę super zorganizowane, bardzo ciekawe i robi niesamowite wrażenie. Może nie jest to najprzyjemniejsze miejsce do spędzania niedzieli, bo to raczej coś jak pojechać „na wycieczkę” do Auschwitz, ale warto. W sumie to nawet uważam, że trzeba.

Muzeum Powstania Warszawskiego
https://kukulturze.pl/wp-content/uploads/2019/12/MPW.png

Historie ludzi, którzy brali w Powstaniu udział są poruszające, zwłaszcza, że byli to ludzie młodzi, często po prostu dzieci. Po jednym z nich, dziesięcioletnim Powstańcu, zostało zdjęcie i koszula z dziurą po niemieckiej kuli, która odebrała mu życie. Na niektórych z biało-czerwonych opasek powstańczych widać plamy krwi. Na drugim piętrze można obejrzeć krótki film, prezentujący jeden ze „zwykłych” wrześniowych dni 1944 roku, na którym widać Powstańców poruszających się szybko między barykadami. Za ich plecami wybuchają kolejne bomby zrzucane przez Niemców. Jednego z takich dni samoloty z Okęcia startowały 130 razy, żeby bombardować miasto. W innym miejscu są fragmenty zniszczonego Zamku Królewskiego. Uderzające są też listy, w których warszawiacy informowali swoich przyjaciół i członków rodziny o swoim zdrowiu, śmierci znajomych, spalonym domu czy bombie, która wybuchła na ich oczach. Pewnie wiele z tych osób już się nigdy nie odnalazło, a te listy, to jedyne co po nich zostało. W ostatniej sali, w ramach podsumowania, wyświetlany jest film, który pokazuje Warszawę po Powstaniu – wyludnioną, zrównaną z ziemią, Warszawę, która się wykrwawiła. Liczby też robią wrażenie, zginęło przecież 18 tys. Powstańców i 180 tys. cywilów. Dalej nie mogę uwierzyć, że ci ludzie, mimo poważnych braków w uzbrojeniu, amunicji i bez pomocy z powietrza, walczyli dwa miesiące z uzbrojonymi po zęby Niemcami. Chwała Bohaterom!

Warszawa po Powstaniu

No dobra, zrobiło się patriotycznie, że aż sama się zdziwiłam, ale może właśnie dzięki poświęceniu tych ludzi ja się dzisiaj uczę niemieckiego, a nie mówię w nim płynnie, a moja ulica nazywa się ulica xyz, a nie xyvstraße.

Oczywiście na autobus powrotny ledwo zdążyłam, bo stwierdziłam, że to niemożliwe, żeby przyjechał przed czasem i sobie tak stał ten Flixbus, pewnie jedzie gdzieś indziej. No ale, że ja mam ostatnio takie mikroprzeczucia to podeszłam do niego tuż przed odjazdem, a pan kierowca do mnie mówi „Czyżby pani Ola?” xD

Taka warszawska przygoda. Nie przypuszczałam, że kiedyś napiszę wyraz Warszawa i fajnie w jednym zdaniu, ale owszem, fajnie było w Warszawie 😀

2 thoughts on “Warszawa nie gryzie (jednak)

  1. Gdzie było to bliskowschodnie jedzenie? A skoro było przepyszne i na zdjęciu wygląda zachęcająco ciekawość i głód chwyciły mnie w swoje szpony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *