Ja vs. szukanie pracy albo gównożycie z gównoperspektywą

Jestem oficjalnie bezrobotna od 4 sierpnia 2019. Oczywiście po drodze miałam różne gównoprace za jakieś gównopieniądze.

Jak to wygląda?

Ilość dyplomów: 3

Ilość certyfikatków językowych: 2

Ilość lat straconych na studia i inwestowanie w wykształcenie: 11

Ilość wysłanych CV w ostatnich 13 miesiącach: >600 w 2 krajach

Ilość rozmów rekrutacyjnych: 1

Ilość ofert współpracy: 0

Powiem tak. Nie utrzymuję już w tej chwili kontaktu praktycznie z nikim, bo po co i niby w jakim celu? Mam dość słuchania o cudzych sukcesach, zarobkach, mieszkaniach i powodzeniach, bo jestem w piździe życia i nie wiem, jak z niej wyjść. Mam 32 lata, mieszkam od kurwa pół roku z rodzicami, nie zarabiam, nie mam nawet gdzie poznać ludzi, nigdzie nie wychodzę i całymi dniami w ogóle się nie odzywam, bo niby do kogo i po co? Próbowałam przez 13 miesięcy i wystarczy. Nie mam dochodów, nie mam też już ani nadziei, ani nawet chęci na cokolwiek, a już na pewno nie na dalsze szukanie, ani na dalsze wywalanie pieniędzy w błoto. Pieniędzy, których od 13 miesięcy nie zarabiam. Okazało się, że ostatnie 11 lat mojego życia to pomyłka i strata czasu, a moją najbardziej stabilną pracą było sprzątanie brytyjskich gówien. Samoocena rośnie, serce rośnie i kurwa ilość gówna też rośnie.

Do tego od pół roku moje życie wygląda tak: wstaję o 10, o 10:15 nie mam już nic do roboty. Śniadanie jem ok. 12. Potem strzela mnie chuj z nudów do około 18, kiedy to zaczynam ryczeć, bo już zwyczajnie nie mogę. Potem boli mnie łeb. Potem zabijam czas graniem w gównogry, czytając gównoartykuły i szukaniem gównopracy.

Chodzę spać ok. 3, bo tym sposobem następnego dnia też wstanę o 10. Nienawidzę się rano budzić, bo wiem, że czeka mnie dokładnie taki sam zjebany dzień jak 24h wcześniej. Nie daj borze, żebym wstała wcześniej, bo co ja zrobię z tym dodatkowym czasem? Dodam godzinkę płakania nad swoim gównożyciem, albo godzinkę na szukanie gównopracy? Nie, dzięki.

Różnie w moim życiu bywało, ale tak źle nie było nawet jak siedziałam drugi rok ze złamaną nogą w domu. Nigdy nie zrobiłam tyle, żeby poprawić swoją sytuację i nigdy nie wyszło z tego taaakie gówno.

Jak to się szybko nie zmieni, to skończę na silnych lekach z łysym łbem. A nie skończy się, bo światowa recesja, bo ludzie tracą pracę i będzie jeszcze więcej gówna. A do tego łysy łeb to już mam.

Chciałbym wrócić do tego momentu, kiedy tylko bycie starą panną było moim problemem. Teraz jestem starą panną bez znajomych, miejsca do życia, pracy i perspektyw z zaczątkami depresji.

ZA JE BIŚ CIE.

One thought on “Ja vs. szukanie pracy albo gównożycie z gównoperspektywą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *