Szpital, czyli zorganizowana akcja, żeby mnie wykończyć

Jak się bawię? Świetnie! Wczoraj wyszłam ze szpitala.

W piątek w nocy wzięłam 2 x robioną tabletkę z minoksidilem na moje biedne włoski, zgodnie z zaleceniami. Nie mogłam spać, miałam kołatania serca i uderzenia gorąca. O 5.30 obudził mnie koszmarny ból głowy, ale czasami mam takie akcje, więc jakoś specjalnie się nie przejęłam. Przejęłam się dopiero o 9, jak zobaczyłam, że jestem blada jak ściana, ręce mi się trzęsą jakbym piła 2 miesiące, nie mam siły utrzymać telefonu w rękach, a głowa mało mi nie eksploduje. O 13 dzwoniłam do dermatologa, który przepisał mi tabletki. O 14 dzwoniła do mnie M, zaniepokojona moimi objawami, która zawiozła mnie do szpitala. Tam spotkał mnie wątpliwy zaszczyt, bo zrobiono mi test na COVID-a (wymaz z nosa, nie polecam, bo to jak grzebanie patykiem w mózgu). W szpitalu najpierw kilka godzin na SOR-ze i kroplówki, ciśnienie 80 na 50, zawroty głowy i nudności. Myślałam, że jedna kroplówka rozwiąże sprawę, i do domu. Jednak nie – wylądowałam na 4 dni na oddziale nefrologicznym na R-ce, gdzie mnie monitorowali 24h na dobę. Co się okazało? Przyjęłam 1000 większą dawkę leku, niż zostało mi w teorii zapisane.

Lekarz początkowo myślał, że chciałam się zabić.

„Jest pani pewna, że to nie była próba samobójcza? Panie, nie otrułabym się tabletkami za 500 zł i raczej wzięłabym ich więcej niż 2… -.- „.

Chociaż w sumie wybaczam to debilne pytanie, bo podobno na tym oddziale mają często takie wykręty -.-

Kto jest winny? Nie wiadomo. Lekarz na recepcie nie zapisał jednostki. Pani w aptece robiła lek pierwszy raz, ale nie sprawdziła, czy taka duża dawka nie jest szkodliwa. A ja grzecznie, zgodnie z zaleceniami wzięłam na noc 2 tabletki.

Skutki? Mam zmasakrowaną przez wenflon rękę https://italoptik.com/alfamox/index.html , nie mogę się schylać, mam problemy z oddychaniem, straciłam kasę, bo nie byłam 5 dni w pracy, od soboty boli mnie głowa, a do tego przez kroplówki w ciągu 3 dni z 62 kg zrobiło się na wadze 70 (a to raczej nie przez super jedzenie szpitalne…), mam też opuchnięte ręce, nogi i całą twarz.

Co teraz? Też w sumie nie wiadomo. Najbardziej interesuje mnie, żeby ktoś poniósł konsekwencje, bo wzięłabym jeszcze 2 takie tabletki i już bym tego wpisu nie pisała. Pani z apteki przerażona przyszła wczoraj pytać, jak się czuję i udowadniać, że zrobiła lek tak, jak było na recepcie. Szkoda tylko, że wystarczy odpalić internet, żeby sprawdzić, jaka dawka jest trująca.

Najgorsze, że dalej źle się czuję. Nie dość, że kolejny raz w ostatnich 12 miesiącach przez leki wyglądam jak wieloryb, to jeszcze martwią mnie te problemy z płytkim oddechem i bólem w klatce piersiowej nawet przy głupim kichaniu. Poza tym, martwi mnie, że jestem taka wykończona, a w piątek idę do pracy. Moje dzieciaki się postarały, bo dały mi wolne na czwartek, a w sumie nawet ich nie prosiłam.

A żeby tak winnych drzwiczki ścisły! -.-

P.S. Zdecydowanie nie polecam trucia się tabletkami. Ja zjadłam 2 i serio, już wolę mieć takie włosy, jak mam, niż jeszcze raz przechodzić przez ten super stan, w jakim teraz jestem. Masakra! Mam nadzieję, że apteka dostanie jakąś mega karę, a baba straci prawo do wykonywania zawodu. Mogłyście mnie zabić, idiotki.

Be the first to reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *