Quito #1

Już dawno nie zaczęłam wycieczki o 8.45, no ale skoro wstałam o 7… (wykończą mnie te wakacje :D) Ok, ale od początku. W hostelu nie ma, że boli. Śniadanie jest o 8 i właścicielka nie ma litości, trzeba schodzić natychmiast. Ale było warto, pikantna jajecznica, […]